niedziela, 14 lutego 2016

Chapter Fourth ' Get out Devil! '

Obudził ją alarm w telefonie. Wyłączyła go z zamkniętymi oczami i powoli rozprostowała kości. Głośno ziewnęła i wstała z łóżka. Miała przymknięte oczy. Nie spała dobrze. Wszystko ją bolało.
- Spodenki w króliczki, rany Ali i ty grasz twardzielkę - usłyszała głos, a następnie śmiech tej samej osoby. Przestraszyła się i otwierając oczy potknęła się o buta. Chciała przytrzymać się półki jednak efekt był zupełnie inny. Zrzuciła wszystko co na niej widniało, pudełeczka, biżuteria, zdjęcia... Upadła na podłogę z hukiem. Dziewczyna cicho syknęła z bólu. Chłopak podszedł do blondynki i pomógł jej wstać, jednak nadal nie przestawał się śmiać.
- Aż tak Cię to bawi? - warknęła Alisha trzymając się za głowę.
- Myślałem, że z wiekiem ta strachliwość Ci minie- odparł nie przestając się uśmiechać. Niebieskooka uderzyła go w ramię, następnie ponownie trzymała się za tył głowy.
- Bijesz jak baba - odparł.
- Bo jestem dziewczyną Tomlinson - powiedziała i wstała z łóżka.
- No właśnie nie jestem tego pewien. Alisha Green, którą znam jest ogromnym przeciwieństwem Ciebie. Dlatego... - powiedział sięgając do tylnej kieszeni - Wyjdź diable z ciała tej dziewczyny, albowiem ja, Louis Tomlinson Ci tak rozkazuję! - odparł wyciągając w stronę dziewczyny dłonie z małym krzyżykiem w środku. Alisha zobaczyła przedmiot w rękach szatyna.
- Och, oszczędź mnie nędzny człowieku! Nie chcę ginąć z rąk tak niegodziwego i nieporządnego dupka jak ty! - mówiła powoli staczając się na ziemie. Spojrzeli się na siebie i głośno zaśmiali.
- Poważnie Tomlinson? - spytała powoli wstając z podłogi.
- Serio. W Tobie jest jakiś diabeł! I zapewne masz penisa między nogami! - mówił.
- Nie mam tam penisa.
- Jakoś Ci nie wierzę, zdejmij te króliczki z tyłka to się przekonamy - odparł z uśmiechem Louis, po czym puścił oczko w stronę blondynki. Dziewczyna rzuciła w niego poduszką, leżącą na końcu łóżka. Wbrew pozorom, na jej twarzy też zawitał uśmiech. Odwróciła się do szafy wyciągając jej ulubione jeansy.
- Jak tu wszedłeś? - spytała.
- A jak myślisz?
- Przez okno? Poważnie?
- Nie rozumiem czemu każda dziewczyna musi mieć pokój na piętrze...
- To nie jest piętro, tylko... - zaczęła dziewczyna.
- Tylko parter, a to, że do drzwi wejściowych Twojego domu prowadzi kilka schodków to już nie Twoja wina - powiedział próbując naśladować jej głos i robiąc z palców cudzysłowie w powietrzu - mówiłaś to już z tysiąc razy - dodał wygodnie usadawiając się na łóżku.
- To nie zmienia faktu, że przyszedłeś tu przez okno - powiedziała z lekkim zdziwieniem.
- Wchodziłem tak z miliard razy, mógłbym to robić z zamkniętymi oczami, więc czemu się dziwisz?
- Bo to okno się nie otwiera od kilku dni - powiedziała szukając jakiejś koszulki.
- A tak. Dzisiaj wszedłem drzwiami. Twoja mama mnie wpuściła - powiedział uważnie się jej przyglądając.
- Przecież powiedziałeś, że...
- Nie potwierdziłem Twoich podejrzeń, tylko wypowiedziałem się na temat pokoi dziewczyn.
- Dobra. Nieważne. Co tu robisz? - spytała zamykając szafę.
- Przyszedłem pogadać.
- Nie mam czasu na pogadanki. Muszę się szykować do szkoły - powiedziała i podeszła do drzwi.
- Ali... - zaczął Louis. Powiedział to jednak takim tonem głosu, że blondynka prawie się rozpłynęła. Seksowny głos, dzięki któremu każda dziewica nie oparłaby się Tomlinsonowi. Szybko się opamiętała i odwróciła głowę w stronę szatyna - Jest po dziesiątej - dodał wskazując na zegarek. Dziewczyna spojrzała w jego kierunku i mocno uderzyła się w czoło. Plask był tak głośny, że lekkie echo rozniosło się po pokoju. Blondynka oderwała dłoń od czoła i tym razem spojrzała na Louisa. On przyjrzał się jej uważnie i wybuchł głośnym śmiechem.
- A Ciebie co tak bawi? - warknęła.
- Pamiętasz jak kiedyś mówiłaś, że chcesz tatuaż na czole? - spytał powstrzymując śmiech. Dziewczyna zmarszczyła czoło i dokładniej przyjrzała się chłopakowi - W końcu Ci się udało - dodał i ponownie się zaśmiał. Alisha podeszła do lusterka i przyjrzała się swojemu odbiciu. Ślad dłoni na jej czole był cały czerwony i bardzo wyraźny. Dziewczyna głośno westchnęła i ponownie spojrzała na chłopaka, które mu napad śmiechu już minął.
- Nie myślałem, że kiedyś tego dokonasz Ali - powiedział poprawiając włosy.
- Dobra koniec tego - odparła zła Alisha - Wyjdź z mojego pokoju, z mojego domu i wracaj do swojego pieprzonego Londynu.
- Ali...
- I przestań do mnie mówić Ali! Rany Boskie, jesteś jedyną osobą, która się tak do mnie zwraca i na prawdę, w twoich ustach brzmi to niezwykle...
- Seksownie? Pociągająco? - spytał poruszając brwiami w górę i w dół.
- Żałośnie Tomlinson. Przez to zaczynam znowu nie lubić swojego imienia - powiedziała opierając dłonie na biodrach.
- Nie pamiętam, żebyś kiedyś je lubiła.
- Przez trzy lata dużo się może zdażyć - powiedziała -  Wyjdź stąd - dodała.
- Na prawdę chcę pogadać - powiedział Louis wstając z łóżka.
- Przecież rozmawiamy, cały czas. To i tak za długo, niż powinnam - odparła nie patrząc na chłopaka. On tylko westchnął i podszedł do okna. Zaczął za nie mocno szarpać, aż w końcu udało się usłyszeć trzask i dźwięk otwieranego okna.
- Louis złota rączka! - krzyknął z uśmiechem. Usiadł na parapecie i przerzucił nogi na zewnątrz.
- Co ty robisz? - spytała Alisha.
- Wychodzę.
- Jestem sama w domu, moja mama i tak wie, że tu jesteś, nie musisz się wymykać jak nastolatek. Tym bardziej, że jest 10 rano - powiedziała dziewczyna pocierając sobie czoło.
- Twierdzisz, że jestem stary? - spytał chłopak odwracając się do niej, i robiąc naburmuszoną minę, która trochę rozśmieszyła blondynkę.
- Owszem - odparła kiwając głową - Nie rób z siebie debila i wyjdź jak człowiek.
- Nie. Skoro mówisz, że jestem stary, to chce się poczuć jak nastolatek! - powiedział powoli schodząc na trawę. Niebieskooka szybko podeszła do okna i oparła się dłońmi o parapet.
- Prędzej coś sobie zrobisz, albo wpadniesz w psie... - zaczęła, jednak huk spadającego Tomlinsona nie pozwolił jej dokończyć.
- Fuuuj! - krzyknął robiąc skwaszoną minę.
- Gówna... - dokończyła i głośno się zaśmiała. Chłopak popatrzył na nią i lekko się uśmiechnął - No co? - spytała kiedy zauważyła przyglądającego się jej szatyna.
- Brakowało mi tego dźwięku -powiedział. Dziewczynie momentalnie znikł uśmiech. Nie było go trzy lata. Trzy, pieprzone lata. Zranił Cię, zostawił bez słowa, a Ty masz czelność teraz z nim normalnie rozmawiać? Alisha spojrzała z bólem na chłopaka. Chłopak to poczuł. Wstał z ziemi i ponownie spojrzał na miejsce, gdzie wcześniej stała dziewczyna, jednak jej już tam nie było.
- Głupie psy - warknął i z wykrzywioną miną odszedł od domu Green.
*~~*~~*~~*~~*
Dzisiaj troszeczkę krócej, przepraszam.
Postaram się poprawić następnym razem!